Ventzislav Piriankov - twórca IKON MAŁŻEŃSKICH

Z czym i do czego- a więc słów kilka o NPR- wywiad z ginekologiem i położnikiem, Barbarą Kurek

Justyna i Kuba Witkowscy:Mamy wrażenie, że mimo ewidentnych zalet i korzyści wynikających ze stosowania metod Naturalnego Planowania Rodziny to wciąż temat mało znany, taka „rzecz niszowa”. Pani to potwierdza?

Barbara Kurek:Chyba niestety niszowa. Większość Pań przychodzących do gabinetu nie ma pojęcia o własnym cyklu płodności i
o obserwacji, metodach NPR. Od czasu do czasu zdarzają się takie osoby, ale te pacjentki przychodzą z konkretnych środowisk.

JKW:Czy to oznacza, że ludzie, tzn. kobiety, ich partnerzy, mężowie nie są świadomi kobiecej, a co za tym idzie wspólnej, płodności?

BK: Tak, dokładnie. Mimo, że wiele par, które przychodzą to ludzie związani z różnymi grupami, wspólnotami w Kościele. Część coś wie
z nauk przygotowujących do Sakramentu Małżeństwa. Ale mimo wszystko to wiedza powierzchowna. Dużo osób kursy przedmałżeńskie „zalicza” w sposób mało pogłębiony. Zdarza się też, że młodzież „coś” tam wie z lekcji biologii, ale jeśli chodzi o pary w wieku dojrzałym to z wiedzą na ten temat jest krucho.

JKW:Coś Panią szczególnie zaszokowało? Dziś skończone studia, szereg fakultetów niekoniecznie idzie w parze z elementarną wiedzą, zwłaszcza na takie tematy.

BK: To, że ludzie dobrze wykształceni tego nie wiedzą to specjalnie mnie nie dziwi, bo każdy ma jakiś zawód i nie ma obowiązku na wszystkim się znać. Niestety to ginekolodzy czy endokrynolodzy sami często nie znają podstaw kobiecego organizmu. Nierzadko pacjentkom robi się badania w niewłaściwych dniach cyklu i co więcej, wmawia im się potem, że nie mają owulacji, że mają nieprawidłowe wyniki, ponieważ nikt z lekarzy nie zadał sobie trudu, aby poznać przebieg ich cyklu. Zwykłym ludziom nie mam tego za złe. Skąd niby mają się tego dowiadywać, skoro sami lekarze tutaj „grzeszą” niewiedzą?

JKW: Czyli bardzo często to wina lekarzy?

Tak, często jest to niewiedza systemowa. Na Akademii Medycznej się tego nie wykłada, a sami z siebie studenci też nie sięgają do rzetelnych podręczników. W pozostałych książkach właściwie tego nie ma, a jeśli już, to przedstawia się to w sposób bardzo tendencyjny. Dopiero od niedawna można usłyszeć, że są badania Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), które metody obserwacji cyklu wskazują na te z najwyższą skutecznością zapobiegania ciąży. To oznacza, że NPR są pewniejsze niż środki hormonalne.

JKW: To korzyść na rzecz stosujących obserwację płodności. A z punktu widzenia lekarza? Do czego Pani przydają się poprawnie prowadzone karty obserwacji? W chwili gdy przychodzi para z takimi kartami to powód do zadowolenia dla Pani?

BK: Zdecydowanie tak. Po pierwsze, osoby, które prowadzą obserwacje cyklu mają wiedzę na temat pracy swojego organizmu,
a konkretnie jajników. Nie trzeba poświęcać czasu na ich edukację. Jest też między nami tzw. „wspólny język”. Po drugie, wiem w jakiej fazie cyklu jest pacjentka. Jeżeli wykonuje jej USG, to nie dziwi mnie zmiana w jajniku, która jest po prostu ciałkiem żółtym. Dzięki obserwacji pacjentki wiem, że ona jest po owulacji i to niezależnie, który byłby to dzień cyklu. Bo przecież cykle mogą być różnej długości. Poza tym jest też kwestia upławów. Wiele młodych dziewcząt, które zaczynają dojrzewać, przychodzi z mamami właśnie z tego z powodu. A to jest po prostu zwykły śluz, który się pojawia w okresach wzrostu pęcherzyków w jajniku. Osoby, które mają wiedzę na ten temat nie pomylą tego i nie będą niepotrzebnie zgłaszały się do lekarza z czymś, co jest po prostu normalne. Tak samo jeśli chodzi o różne rodzaje krwawień dodatkowych. Osoba, która prowadzi obserwacje cyklu wie, które krwawienie jest krwawieniem fizjologicznym, owulacyjnym, a które jest nieprawidłowe i powinno zwrócić jej większą uwagę i czujność.

JKW: To trochę jak „być albo nie być”. Jeśli świadoma pacjentka trafia do Pani z prowadzonymi obserwacjami ma szansę na szybszą diagnozę? Taka karta potrafi pewnie już „na dzień dobry” Panią uspokoić lub zaniepokoić, prawda?

BK: Tak, dokładnie. Na przykład wśród lekarzy przyjęło się, że cykl prawidłowy to taki, który jest regularny, a ten nieregularny to zły.
To nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Często pacjentki mają cykle zupełnie nieregularne, ale prawidłowe; z normalnymi owulacjami,
z normalną drugą fazą cyklu, po prostu są płodne. Ale są też pacjentki z bardzo regularnymi miesiączkami, które nie mają w ogóle owulacji i wymagają podjęcia natychmiastowego leczenia. A prowadzenie kart obserwacji pozwala uspokoić się, bo wszystko widać od razu, między innymi to, czy pacjentka przeszła owulację i czy cykl jest prawidłowy, czy nie. Jest jeszcze jedna kwestia tych kart. Szalenie ważna ze względu na prawidłowy przebieg ciąży. Kobiety, które mają bardzo krótką, nieprawidłową drugą fazę, co widać z kart, a nie będzie tego widać znikąd indziej, są w dużym ryzyku poronienia. Takie panie mają dużą nieprawidłowość, która wiąże się z większą szansą utraty ciąży. Podjęcie leczenia w odpowiednim momencie może zapobiec u tych osób wielkim dramatom związanym z utratą upragnionego dziecka.


JKW: To co Pani mówi, pokazuje, że sama metoda powinna być szalenie modna, bo jeżeli mówimy o zdrowym, ekologicznym życiu, to te metody w taki styl jak najbardziej się wpisują.

BK: Oczywiście. Poruszamy tutaj problem antykoncepcji, którą można z różnego powodu odrzucać: z przyczyn zdrowotnych, ideologicznych, ale również ekologicznych, co jest bardzo ciekawe. Prawda jest taka, że motywacja pacjentek, które sięgają po te metody, a są to osoby często po antykoncepcji hormonalnej, bywają różne. Medyczne też, ponieważ dochodzi tu kwestia promocji zdrowia, czyli nieszkodzenia przede wszystkim. A te metody rzeczywiście nie szkodzą. Pacjentki zauważają, że są bezpieczne i pewne, wbrew temu nawet, że próbowało się wmówić ludziom, iż jest to forma kalendarzyka, co jest zupełną nieprawdą. Według badań WHO, co już mówiłam, skuteczność tych metod jest powalająca i „bije na łeb” wszystkie metody hormonalne. Poza tym takie obserwacje wspomagają diagnostykę, nie działają rakotwórczo i co ważne, w przypadku decyzji o zajściu w ciążę dają natychmiastową możliwość starania się o dziecko. Pacjentka, która ma chęć nie szkodzić sobie, poznać swój organizm na pewno po te metody sięgnie. I znam Panie, ba Panów też.. którzy faktycznie są nastawieni przychylnie. Bo my dziś zapominamy o dużej roli mężczyzn, jaką odgrywają w tej metodzie. Kobieta nie jest oddzielona, pozostawiona sama sobie. Płodność, mimo że odbywająca się głównie w ciele kobiety, jest kwestią także postawy męża czy partnera. Jeśli mamy nieuporządkowany związek to niestety te metody będą trudniejsze do zastosowania. Pacjentów, którzy chcą mieć zapewnioną niepłodność dokładnie dzisiaj, dokładnie jutro bo mają takie plany a nie inne, niczym się do tych metod nie przekona. To jest kwestia systemu wartości i świadomego wyboru.

JKW: Dziękujemy za rozmowę.
BK: Dziękuję.