Ventzislav Piriankov - twórca IKON MAŁŻEŃSKICH

Deklaracja niewiary

Wątpią w instytucję Kościoła i jego naukę, są niewierzący, albo po prostu zamierzają zmienić religię.

O formalnym zrywaniu więzi z Kościołem w ostatnim czasie w Polsce mówi się co raz więcej, mimo, że apostazja nie jest wcale niczym nowym. Na początku roku do mediów dotarła wieść, że Tomasz Węcławski, znany teolog, który odszedł od kapłaństwa, zdecydował się także na wystąpienie z Kościoła Katolickiego. Jednak nie tylko z tego powodu o apostazji zrobiło się ostatnio głośno. Powodem jest też pojawienie się w internecie serwisów informujących o sposobach zrywania więzi z Kościołem Katolickim. Niektóre z nich wręcz nawołują do takich praktyk. Na swoich forach skupiają apostatów, którzy dzielą się swoimi doświadczeniami podczas dokonywania aktu apostazji.

Czym jest apostazja?

Sam termin apostazja pochodzi z języka greckiego i oznacza odstąpienie od pewnego stanu rzeczy. Przed wiekami apostatami byli po prostu dezerterzy, którzy porzucali swojego wodza i przechodzili na stronę wroga. Z czasem, gdy chrześcijaństwo nabrało znaczenia, terminologia ta przeszła do Kościoła. Po roku 380-tym,w którym to Cesarz Teodozjusz uznał chrześcijaństwo za religię urzędową, apostazja świecka zbiegła się z religijną. Nieposłuszeństwo wobec Kościoła stało się więc nieposłuszeństwem wobec Cesarza.
-Dziś apostazja, z racji rozdziału prawa świeckiego od kościelnego, jest przestępstwem tylko na mocy prawa kanonicznego- wyjaśnia ksiądz Jerzy Syryjczyk z Uniwersytetu im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Jest to całkowite porzucenie wiary chrześcijańskiej zarówno aktem zewnętrznym jak i wewnętrznym. Apostata jest więc osobą ochrzczoną, ale niewierzącą w prawdy głoszone przez Kościół i deklarującą to na piśmie.

Moda na odchodzenie

To trochę ostatnio- jeśli tak to można określić- stało się modne - mówi ksiądz Michał Muszyński, duszpasterz akademicki z kościoła Świętej Anny w Warszawie. Kilka takich osób zgłosiło się nawet do mnie do kancelarii. Widać, że ludzie ci są jakby trochę do Kościoła uprzedzeni i niechętni- mówi. Przeżywamy taką chwilę, gdy Kościół przestał być nietykalnym autorytetem. Wielu, w obliczu ostatnich skandali, które co i raz wybuchają, pyta siebie czy chce w takim Kościele być. Te pytania i poszukiwania przeradzają się więc nierzadko w takie właśnie deklaracje apostazji.
- Ostatnio jest głośno o księdzu ze Szczecina, który molestował seksualnie dzieci- mówi Marcin Marczewski, apostata. Ja też byłem molestowany przez tego człowieka i nie ukrywam, że to miało wpływ na moją decyzję o odejściu z Kościoła. Przestałem wierzyć w Boga, mam bardzo negatywne zdanie o Kościele Katolickim i chciałem być uczciwy wobec siebie i innych – tłumaczy swoją decyzję. Inny apostata, Robert Prochowicz na odejście zdecydował się dwa lata temu:
- Pewnego dnia formalnie postanowiłem zakończyć moją przynależność do Kościoła Katolickiego, ale chciałem podejść do tego profesjonalnie. Zacząłem dzwonić i wypytywać się jak wygląda procedura apostazji. Okazało się, że jest z tym dużo załatwiania i biurokracji, więc postanowiłem pomóc innym, którzy chcieliby, tak jak ja, dokonać aktu apostazji.
Prochowicz założył stronę apostazja.info, jeden z kilku serwisów internetowych poświęcony tej tematyce. Jednak jak mówi- nie chodzi mu o propagowanie, ale o informowanie. Co innego portal racjonalista.pl. Ta laicka strona wręcz zachęcała do takiej formy manifestowania dezaprobaty dla Kościoła Katolickiego:
- Chcieliśmy pokazać, że są ludzie w Polsce, którzy nie życzą sobie, by episkopat mówiąc w imieniu wszystkich Polaków, wypowiadał się także w ich imieniu. Chcemy, by hierarchowie kościelni mówili wyłącznie w imieniu swoich wiernych- mówi Mariusz Agnosiewicz z portalu racjonalista.pl. Stowarzyszenie racjonalistów zorganizowało nawet zbiorową apostazję, podczas której z Kościoła jednocześnie wystąpiło kilka osób.

Co za to grozi?

Fakt, że ktoś dopuścił się aktu apostazji, czyli wyrzekł przynależności do Kościoła i Chrystusa, jest surowo karany. Apostata, zanim zostanie „skreślony” z listy wiernych, musi znaleźć dwóch świadków na to, że jest osobą, która nie chce być w Kościele, a następnie składa odpowiedni wniosek w miejscu swojego chrztu. W chwili dokonania tego aktu, apostata zaciąga na siebie karę ekskomuniki, która wiąże się między innymi z zakazem korzystania z sakramentów. Apostata nie ma też prawa do katolickiego pogrzebu. - Jest to kara poprawcza, która ma na celu złamanie uporu przestępcy. Kościół zawsze oczekuje od każdego grzesznika, że ten się nawróci – mówi ksiądz Jerzy Syryjczyk. Apostaci muszą pamiętać o jeszcze jednej rzeczy: fakt, że odeszli z Kościoła nie zmienia tego, że zostali ochrzczeni. Sakramentu po prostu nie da się zmazać, choć wielu z nich pewnie by chciało. Jak mówi Mariusz Agnosiewicz, niektórzy nie kończą na apostazji. Poddają się także obrzędom „odchrzczenia”, co ma kompletnie „uwolnić ich” od krępujących więzów Kościoła. - Dla kogoś kto nie był głęboko wierzący, akt apostazji może nie mieć aż takiego znaczenia. Jednak dla kogoś kto wierzył, apostazja i potem „odchrzczenie” jest zamknięciem starego rozdziału i rozpoczęciem nowego życia.

Czy można już mówić o fali?

Zainteresowanie mediów tym tematem jest nadspodziewanie duże, wcale jednak rozgłos nie musi przekładać się na statystykę. I jak się okazuje, potwierdzają to badania socjologów. Jak mówi jeden z nich, Marcin Zarzecki z Instytutu Statystyki Kościoła, badania, jakie są prowadzone w Kościele nie pokazują tego zjawiska.
-Pod kątem jakichkolwiek faktów statystycznych, my nie dysponujemy żadnymi świadectwami, które by wskazywały na przybywanie aktów apostazji lub na ich ubywanie- stwierdzentatywnych w terenie nie wynika, że możemy mówić o masowych odejściach z Kościoła. Opinię tą potwierdza także Mariusz Agnosiewicz z racjonalisty.pl.
-To jeszcze nie jest jakieś masowe zjawisko. Na razie większość niewierzących wciąż pozostaje w Kościele, co nie zmienia faktu, że notujemy wzmożone zainteresowanie apostazją. Wynika to jednak przede wszystkim z tego, że dużo o tym mówią media- przyznaje Agnosiewicz.
Zjawisko apostazji w badaniach dotyczących Kościoła nie zostało jeszcze wychwycone.
- Jest to pewna bardzo intrygująca i ciekawa nisza, nawet dla nas badaczy akademickich. Jednak pod kątem zachowań społecznych i religijnych w Polsce, akty apostazji nie przeradzają się ani w żaden ruch, ani też w jakąkolwiek formę instytucji -mówi Marcin Zarzecki. Istnienie portali i serwisów na ten temat też nie jest argumentem za tym, że w Polsce można mówić o masowej apostazji. Gdyby taki proces miał miejsce- jak mówią socjolodzy- badania na pewno by to potwierdziły. Ich konstrukcja polega właśnie na tym, by „wyłapywać” wszelkie nowe ruchy i zachowania w obrębie Kościoła Katolickiego.

Apostazja wyzwaniem?

W chwili obecnej polski Kościół nie musi się martwić, że wiernych z dnia na dzień zacznie mu ubywać. Choć jeśli patrzeć na doświadczenie Zachodu, gdzie we Francji lub w Niemczech kościoły świecą pustką, rodzi się pytanie, czy aby spokój w tej kwestii jest wskazany? Kościół przestał być nietykalny. Wręcz odwrotnie- dziś o jego kondycji wypowiadają się często ludzie niewierzący i daje się im do tego prawo. Zacie